HUARAZ, Santa Cruz trek
październik 28, 2009
po rozkoszach mankory znudzone ochydnie sloncem udalysmy sie z Katarzynka w gory i to byl rewelacyjny plan!!!
Coldilliera Blanca, Andy- trzydniowy trekking.







w nocy temperatura ok. zera! nie powiem ale tylki to sobie niezle odmrozilusmy z Katarzynka !

po zachodzie slonca- czas naswietlania okolo 1 minuta . na zdieciu oczywiscie Katzrynka i ja!

formacje chmur o kazdej porze dnia piekne !!!

tutaj pomagamy gasic pozar.

transport.



uwielbiam te kiczowate zdiecia z odbiciem w wodzie! jak z bajki….




punta , najwyzszy punkt trekingu w tle, centrum, wspiecie sie tam zajelo nam 3-4 godziny jak dobrze pamietam.



prawie u szczytu .

to co zobaczylismy po drugiej stronie …..zajebioza!


wyzej jak do tej pory nie bylam.




















niestety transport nawalil i musialam droge powrotna hmmm…odbyc w bagarzniku ! in total 9 osob w samochodzie !
w peru wszystko sie moze zdarzyc….
AVENTURA
październik 24, 2009
chola muchachas y muchachos!
jak zwykle lenia mialam okrutnego ….
wciaz w Cusco jestem lecz tym razem bez pracy,wiec kozystajac z wolnej chwilki zamieszczam zdiecia z komcertu zespolu Aventura ,na ktory udalam sie do Arekipy! bylo bosko! megusta bachata mucho!

boski Anthony….





NIKON
wrzesień 3, 2009
Zapomnialam oczywiscie odpowiedziec nz pytanie- jakiego aparatu uzywam. bardzo przepraszam,,,
targam ze soba juz trzeci rok nikona D50 i dwa obiektywy z plastykowymi soczewkami, sluzy mi wiernie i doputy do poki sie nie rozpadnie nie zamienie go na inny!
MANCORA
wrzesień 3, 2009
bardzo waszystkich przepraszam za cisze w eterze….
nie mam wymowki , moze tylko tyle ze mialam lenia ¿
ponizej zdiecia z mankory- wiocha na polnoicy peru gdzie pogoda jest fantastyczna caly rok! bylam tam dwa razy. po raz pierwszy w listopadzie gdzie przesladowal mnie pewien limanczyk i zwialam z mankoryw tempie ekspresowym . po raz drugi z Katarzynka moja w maju. mialysmy zamiar grzac tam dupska przez 4-5 dni ale zawinelysmy sie po trzech dniach – nuda okrutna na plazy…. jak ktos raz posmakowal Andow to nie chce wiecej wracac na wybrzeze…

zakupy! ! ! zajebiste laczki he ?¿ jedyne trzydziesci zyla!

jedno z ulubionych miejsc gdzie kupowalysmy ryz z mlekiem i cynamonem lub masamora.

mankora- raj dla kite surferow

po zachodzie slonca

LOKI mankora. siec hosteli w ameryce pludniowej. w hostelu jest wszystko co potrzebne do zycia i balangowania, ludzie tam sa tak leniwi lub wiecznie nawaleni ze nie chce sie im wychodzic na plarze …mocza dupska w basenie.

widok z naszego tarasu





CEBICHE !!! najlepsze co mnie spotkalo w peru! zarzeralysmy sir tym z Katarzynka trzy razy dziennie.
surowa rybka, marynowana przez ok godzine w soku z limonek serwowana z cebulka ,kamote (rodzaj slotkiego ziemniaka) w kusko podaja cebiche z ryzem! una delicioza !

w mankorze swierzej rybki jest oporowo

lokaleskie targi- tam najbarziej lubimy robic zakupy


… MANKORO CHCE CIE CZYSTA…..

luzik…

HUACACHINA
czerwiec 2, 2009
uaaau!
to bylo cos! buggi rajd czyli wariacka przejazdzka samochodem po wydmach polaczona sand bordingiem! zrobilam to dwa razy raz z KATARZYNKA i ra z Aleem! wszystkim nam sie zajebiscie podobalo!

to huacachina! malenka oaza wybudowana wokolo malenkiego jeziorka , ktore jest raczej cepla ,lepka,breja,,,,

w huacachinie jest super goraco pada tam podobno tylko raz w roku!
hostele maja baseny -inaczej nie da sie przetrwac dnia niz moczac dupsko w basenie,,,

taki backpakerski hostel….

ja

ALFEDO! mistrz kierownicy!

mistrzyni sandbordingu!!!

taaaka duza diuna!

buggi car, metalowa klatkai z napedem na cztery kola!

diuny sa duuuze! w kololicy dochodza chyba ,okolo ponad 2000m,,,,,(nie moglam znalezc nigdzie dokladnej informacji niestety)

z tej wydemki zjechalam na sledzia! (z tejw tle!)
pozegnanie
maj 31, 2009
kilka fotek z dwoch wieczorow pozegnalnych: pierwszy z laskami z hostelu ,druga impreza generalne pozegnanie na miescie,

dziewyny z hostelu z ktorymi pracowalam.

nieostre ale lubie te fotke-inka team klub

…..

uwielbiam to zdiecie! mieniamy lokal!

ulubiony barman z mitoogy. no lo recuerdo nombre,, Katarzynka mowi ze to fajne zdiecie

no i moj Juzek! tym razem nie dal ciala i dostarczyl rozrywki!!!

taaa,,,sklep nocny, w ktorym prawie kazdej noy kupowalysmy ukochany rumik! pan jest przygotowany na takich klientow jak my- mianowicie lubiacych spoyzywac na stricie!
tak wiec mozna bylo zakupic gotowa mieszanke psiarskiego rumu z kola w butele np, po wiski za 6 soli plus kubeczi gratis , lub tak jak widac na fotce pan na miejscu mieszal zakupiony rum z kola w … tym czyms plastykowym i rozlewal spowrotem do butelek! to sie nazywa wyjsc na przeciw potrzebom klienta!
po jakims czasie mialysmy u pana znizke na rum,,,,

tu wlasnie uskutecniam zaliczanie bomby,,,

ta,,,, Koko i ja

Katarzynka , Amilcar i ja

Katarzynka, Romel i ja,,,

TAAAAAAK,,, to ostatna fotka coby was niezanyudzic! nasz ukochaany bramkarz z mitology, niestety zadna z nas nie pamieeta kiedy i jak i kto! zrobil te fotke,,,,paru innych wydazen tez nie pamietamy hehehe
to sie nazywa dobra zabawa!
PIRWA HOSTEL ,CUSCO,PERU
maj 31, 2009
pomyslalam ze milo bedzie pokazac parediec z hostelu w ktorym miszkalam ponad cztery miechy,,,,,
niestety wiekszosc zdiec z pirwy utknela na twardym dysku starego laptopa .
patio nr 1 w pirwie…

urodziny Marko
bar w pirwie, sniadaniownia oraz salsa parkiet!

yeee!! trzy razy w tygodniu salsa w hostelu!

pisco sour! traycyjny drink peruwianski- pisco czyi woda , lemonki i bialko z jajka! una delicioza!

balkony drugiego tarasu ,,,

urodzinowy tort szefa- seniora Fernando

iii senior we wlasnej osobie!

no i KATARZYNKA i ja w pracy!
mapa
maj 30, 2009
hola!
mam laptoka!!!!! jest malutki jak zeszyt ,posiada niewielka pamniec ale jest!!!
udalo mi sie uaktuanic mape -ale niestety nie moge textu tam zamiescic. mapa teraz wyglada jakby ktos niekoniecznie trzezwy bawil sie olowkiem,,,
CUSCO-zrobilam stamtad wypad do puno, machupicchu oraz do dzungli -manu (nie bedzie niestetyy zdiec z manu…)
nastepnie z wielkim smutkiem opuscilysmy z Katarzynka cusco udasjac sie na krejzi buggy rajd po wydmach w huakachina potem lima (zatrzymalysmy sie w blue house-znowu ) nastepnie spedzilysmy kilka dni smarzc cielska w mankorze (to tam gdzie bylam na pocztku mojego pobytu w peru – listopad??-i gdzie mialam przesladowce zwyrola)
znudzone okrutnie sloncem pojechalysmy do huaraz gdzie zrobilysy treking i powrot do limy -blue house. odprowadzilam tam katarzynke a lotnisko i ze lami w oczach wracalam colectivo do hostelu,
tam kolejnych pare dni spezilam sama czekajac na alexa,
dalej- znowu huakachina i szalencze boogi rajd! potem szybko udalismy sie do nasca – zobaczys nacsa ines z lotu ptaka i tego samego dnia zaladowalismy sie do autobusu do,,,, CUSCO ! gdzie spedzilismy 4 dni i samolotem wrocilismy do limy !
ufff….tyle coby wyjasnic zawilosc mapy ! tak wiec jestem po raz czwaty w limie w blue house of korz !czekam na pranie , relksuje sie na zimnej plazy fotografujac surferow i zastanawiam sie czy w drodze do bolivii powinnam zatrymac sie w Cusco,,,, nie wiem,,,
mam troszka czasu wiec jutro wsadze jakies foty!
MAPI
maj 16, 2009
na machupicchu mozna dostac sie na wiele sposobow,, trekujac , pociagiem co jest bardzo drogie, autobusami taniej i mozna kombinowac! sam wjazd na mappi kosztuje 40 dolkow wiec impreza nie jest tania !
w zwiazku z tym postanowilam ,,wlamac ,, sie na mapiego z dwojka brazylejro! Wago- z ktorym pracowalyi traktowalysmy jak syna
oraz z Rodrigo kolesiem ktory sprzedal sklepik oferujacy fajeczki, bibulki ,lufki i reszte osprzetu do jarania i wyruszyl samochodem w trase po ameryce poludniowej!

…..
pociag w hidroelektrica- tylko do tego miejsca mozna dojechac samochodem.
potem mozna przesiasc sie w pociag ale to droga impreza jak wspomnialam-

my jak i spora ilosc izraeli poszlismy torami….jakies 3 godzinki w deszczu…
do aquas calientes dotarlismy poznym wieczooren mocno przemoknieci!
pobudka o 2 wnocy ! szybka kawka i przygotowanie san pedro do termosu. rozkosz zalozenia mokrych butow i skarpet -ruszylismy! wspinalismy sie po schodach jakies 2godziny do bram machuipcchu. inkowie mieli cos chmmm…. ze schodami – wszedzie schody! i wcale nie latwo po nich wspinac sie bylo!
jakies 15 min przed dotarciem do bram trzeba bylo zasic latarki coby straznicy nas nie przyuwazyli potem najbardziej dramatyczna czesc przygody;
przelazenie-obchodzenie bokiem glownego wejscia czyli przedzieranie sie w kompletnych ciemnosciach przez super gesty las ,zarosla -dzungle ! myslalam ze nie dam rady…po tym jak wago sie poslizgna i zjechal po bardzo stromym zboczu mialam juz niezlego cykora…. zrobilam to tylko dlatego ze bylo ciemno i nic nie widzialam!!!
potem dalsza wspinaczka do pierwszego punktu widokowego coby zakotwiczyc i doczekac do wschodu slonca….

stalismy tam mokrzy w deszczu ze 3 godziny….ale wschod slonca byl magiczny…


jesli chodzi o samo zwiedzanie to ludzie laza na ta gorke w tle,wayna picchu (2690)-tlok straszny ,wpuszczaja tam tylko 400 osob dziennie a w zwiazku z tym ze my TLOKU nie lubimy wspielismy sie na machupicchu (3048) gore ,ktora jest raczej wyzsza! droga znowu straszna -kolejne 3godziny wspinaczki po kureskich schodach…..

schody na machupicchu w chmurach…
miasto w chmurach…
widok na doline rzeki urubanba -tez w chmurach
……..wiecej schodeczkow….

no i macie mapiego w calej krasie i okazalosci!

ja w stroju hipisa…. jak zauwazyla KATARZYNKA przez ostatnie tygodnie pobytu w kusko zaniedbalam sie troszke…powiedziala ze wygladam jak kloszard…. i cos w tym jest jak patrze na foty…

gora machupicchu w tle
po zejsciu w dol bylismy wykonczeni !!! jako ze chlopcy byli tam wczesniej – dla wago byl to trzeci raz na machupicchu- byli wielce zdziwieni ze che isc w ruiny i zrobic pare fotek…

generalnie mapi to kupa kamieni…. tyle tylko ze polozona w przepieknym , nagicznym miejscu!!! gory ,widok dookola zapiera dech w piersiach! natomiast szwedanie sie po ruinach to katastrofa! wiecej ludzi niz na monciaku w sezonie… ledwo aparat moglam wyjac bo taki scisk a wyobrazcie sobie jak w takich warunkach zrobic fajna fotke….
widoki piekne z kazdego miejsca !






ollayttantttambo
powycieczjacej wedrowce w dol dotarlismy do ollatantambo i utknelsmy na 36 godzin… strajk una, tym zdieciu tankujemy!
lima otra vez
maj 12, 2009
,,,,,pozegnalam Katarzyke na lotnisku i zniknela…..
teraz siedze przy kompie i prubuje sciagnac program do zdiec a internet wolniuski tu oj wolniuski..
tak wiec zeby po kolei wszystko bylo,
(niestety uzywamlaptopa z hinska !!!! klawiatura i nie moge ustalic gdzie jest wiekszosc znakow min, myslnik lub dwukropek )
tak wiec bedac w cusci zrobilam wypad z dziewczynkami do puno i titikaka, zdiecia zamieszczone!
potem manu,dzungla zdiec na razie nie mam,
no i przed wyjazdem machupicchu, zdiecia beda w tym tygodniu! obiecuje! jakowoz czekam w limie na alexa to mam 5 dni aby wywalczyc program z sieci i zaladowac foty!
opuscilysmy cusco ze zlamanym sercem 19 kwietnia udalysmy sie do yuakachiny, zdiecia beda! potem lima , mancora, huaraz i znowu lima.
zdiecia beda!
mam nadzieje ze rowniwz uda mi sie uaktualnic mape.
tymczasem wszystkich pozdrawiam!