WATER WAR IN CUSCO…

luty 27, 2009

dzyzus cusco jest zajebiste! zawsze dostarczy mi tematu na blog! nie bedzie nudno! ale bawiam sie ze moze byc  zadziej,,,

jestesmy z Katarzynka strasznie zajete-tak bardzo ze tesknie za nia bo malo czasu ze soba spedzamy!!!

albo ja chora albo Katarzynka zdycha w wyrku…albo ja znikam na grande fiesta albo Katarzynka baluje na ulicach cusco z salseros….

referujac do ostatniej notki to chyba Józek czaly czas jest moim chlopakiem ;-) )) znaczy tanczy ze mna- czasem i fisiuje !

mimo ze zajete okrutnie praca i nie tylko-niedziela zawsze jest wolna wiec nadrabiamy z K. zaleglosci! na ten przyklad w ostatnia niedziele  w sukienkach (coby szybciej schlo….) mokre od stop do glowy biegalysmy po ulicach cusko i nakurwialysmy w lokalesow balonami z woda….

tak wyglada poczatek karnawalu w peru…. wszyscy mokrzy i nie ma litosci dla tych co nie maja amunicji,,,,

szykowalismy sie w hostelu przez dobra goszine! 15 osob i kolo 200 balonow z woda! kolesiowie na prawde profesjonalnie podeszli do sprawy – plecaki z balonami ,siatki i szybki system napelniania woda szajsowych balonow!!

z okrzykiem ,,lets go for  fuckn’ war”  na ustach ruszylismy w miasto czyli chcielismy dotrzec do glownego placu oddalonego o jakies 5 min ,

…ciezko bylo…. stracilismy duzo amunicji… byli ranni… (siniaki- czszegulnie laski-jakowoz lokalesi nakurwiali  w nas z calej sily…)  po dotarciu na miejsce co zajelo nam z pol godziny okazalo sie ze nie bardzo  jakas bron nam zostala i generalnie zosalismy zmasakrowani przez tubylcow…. niejednokrotnie w wieku lat 5-6 heheheh ale byli tez profesionalni zawodnicy z pompami wodnymi ,sprejami piankowymi oraz wiadrami!!!

mokszy , znokautowani ,bezbronni ale zajebiscie szczesliwi wrocilismy do hostelu…dalej napelniac  balony woda ….

niestety my juz nie poszlysmy dalej robic rewencz bo bylo zajebiscie zimno . za to spedzilysmy 30 minut pod goraym prysznicem! a chlopcy ruszyli do walki masakrujac tubylcza ludnosc!

GRINGO POWER RULES ! ! !

zajebista zabawa! jeden z najlepszych dni mojej podrozy… nie liczac of kors dnia kiedy dowiedzialam sie ze jJoek to Salata! he he eh eh

ponizej pare fotek zrobionych przez Katarzynke jakowoz posiada ona aparat wodoodporny

PS.

wlasnie dostalam info ze w ta niedziele ma byc jeszcze gorzej…. bedzie armagedon wodny w cusco….

PRAWIE W KAPLECIE ! GOTOWI DO WALKI ! !

Z  ALLANEM  I  WAGNEREM  W  SZALE   NAPELNIANIA  WODA  BALONOW…

SIATKI  BYLY  NA  PRAWDE  CIEZKIE

PLAZA DE SAN FRANCISCO-  LOKALESI W AKCJI ! ! !

UZBROJENI  I  SMIERTELNIE  NIEBEZPIECZNI,,,,

ALLAN  W  AKCJI ! ! !

p22202542

JAKE  W  AKCJI- NAJBARDZIEJ AGRESYWNY I  PROFESJONALNY  W  NASZEJ  GRUPIE,  NIE MIAL  LITOSCI  NAWET  DLA  DZIECI….

p2220247

ZADOWOLENI PO UDANEJ AKCJI….

p2220259

TU WLASNIE PRZYJELAM NA KLATE ZE CZTERY BALONY…..

p2220271

TU   PRZYJELAM   NA   KLATE   I   NA   PAPE…..

p2220272

TU SZYKUJEMY SIE DO ODWETU.

p2220274

PLAZA DE  ARMAS- BEZ AMUNICJI  ALE  SZCZESLIWI…

p2220276 PO RAZ  KOLEJNY  PRZYJMUJE – TYLE   TYLKO  ZE  NA  PLERY I OD  GOWNIARZA  !

MI NOVIO

luty 21, 2009

mam chlopaka.
a wlasciwie z Katarzynka nazywamy go per przyszly maz. nie pamietam ile ma lat ale ma siostre w wieku lat 8! oraz brata lat 15- mam nadzieje ze jest pelnoletni…..
moj chlopak jest salsero!
uwielbiam z nim tanczyc i to  nie tylko salse, Katarzynka tez uwielbia z nim tanczyc!
moj przyszly maz jest nauczycielem tanca i  tanczy na prawde zajebiscie !
jest bardzo milym i uczciwym mlodziencem.
moj przyszly maz nazywa sie Joseph Lechuga
w wolnym tlumaczeniu – Jozek  Salata !

me like!

zdiecia pozniej
a teraz reszta zdiec z puno;

tres locas chicas! ! !-hlandeza, denimarka i polaka!

no musislam zrobic zdiecie....

puno-

KOCHAM TE PANIE! BYLY NAPRANE JAK SZPADLE! ALE PRZEUROCZE!!!

puno-

TO TEZ UWIELBIAM! NAWALONE JAK BAKI!!!

puno

TO JEST TO ZE SZKLANKA! ZAJEBISTE! ! ! !

puno

WELKI KAC!

puno

NO KOMENTS – BO TEZ LUBIE TO ZDIECIE

puno-26

taaak to dla mamuni…NAWET TAPETA NIE POMAGLA,,,

puno

GRILL STREET PARTY!

puno

ZYCZE JKZBEMU TYLE JAJEC CO TA PANI W JEJ WIEKU!!!

byc moze te n wpis jestjuz nieaktualny….. ide wieczorem do mitology coby sie przekonac czy juzek jeszcze mie kocha,,,,,,,

PUNO PONE MAS PHOTOS

luty 18, 2009

PUNO ORKIESTRA DETA

nie wiem dlaczego ale te zdiecia kocham !

rzadko sie zdaza zebym az tak lubila zdiecia ktore zrobilam,no chyba ze sa to te zrobione w acins.  mam ochote zamiescis je osobno tak coby kazdy z was wylapal szczeguly…. wiem ze czasem nudno i szybko sie przeglada ale tym razem troche atencji prosze …. jak to zdiecie z chlopcem z maska malpy, za nim stoi chlopiec ze szklanka przyssana do geby,,,, taki szczegół….

nie lubie sie pałować nad wlasnymi zdieciami ale czasem sa wyjatki,,,, titicaca tak mi nie zrobilo jak ta impreza w puno!

CANDELARIA PUNO 2009

swieto matki boskiej hmmm….swieczkowej ktore odbywa sie raz w roku i trwa dwa lub trzy tygodnie. w tym czasie grupy taneczne z calego peru , codziennie  paraduja po ulicach  puno pokazujac stroje i tance!  jest to gorcy okres dla miasta  – nikt nie pracuje wszyscy sie bawia i… chleja pifko!

chleja ze tak powiem z fasonem- wszyscy jak okiem siegnac i od wczesnych godzin rannych!

od  6 tej rano znaczy do 18 tej gdzie wszyscy zaliczaja niezła bombę a potem ida jesc  i pic dalej. w tym czasie spozycie piwa w puno jest rowne temu co cuscenianie wypija w ciagu pol roku…. to sie nazywa zabawa! ! !

salud!

MOPED TAXIM,PUNO

FACECI

PAN W STROJU Z OKOLOC PUNO

i kto mi powie ze peruano nie sa przystojni...

ja ....

panie tancerki

pan z pifkiem

pan jest lekko zmeczony

nogi, nogi, nogi...

dzieci ulic puno...

pacai-owoce dzungli na ulicach puno

wykopaliska w puno

pocztowka,,

po prostu warkocze....

chlopiec z maska diabla

puno

tanczace panenki

zmeczeni zyciem....

parada

duzo piwa

ZAJEBISTE!- 10-11-12 SPODNIC-HALEK.....

TO JEST TO ZDIECIE ZE SZKLANKA !!!!

ZNOWU WARSTWY...

COS INNEGO

luty 15, 2009

ciagle w cusco,,,,
czuje się już jak w domu. szczególnie kiedy na ulicy spotykam znajomych lokalesow z ktorymi milo ucinam se
pogawędkę… no teraz kiedy przeżyłam chwile grozy odczuwajac po raz pierwszy w życiu trzęsienie ziemi…

chora ciagle jestem  -niestety czego mam  po dziurki kurwa w nosie,,,,
no ale prowadzenie bloga to nie przelewki  i wrodzona odpowiedzialność ,,he he oraz rzetelność  hle le hle zmusza mnie do kontynuacji,,,
moj pobyt tu zapowiada sie na dłuższy i mam nadzieje ze w ciagu tego czasu blog nie umrze przez zapomnienie…
postaram sie zawsze cos wsadzić!
chronologicznie lecąc -na blogu święta!  czyli lima i wielki dol!
lima – doza, strasznie zaczadziała ,tłoczna i pieknie polozona- na klifie oceanu spokojnego ! ale w zwiazku z tym ze
choroba moja w limie osiagnela pierwsze apogeum i pochlonela w huj czasu i szmalu – zdiec mam jedno!
a spedzilam tam calkiem milo swieta w towarzystwie zabojadzko-japońskim ;-) w fantastycznym miejscu-

blue hostel -polecam wszystkim-miraflores,
tak wiec pod spodem zdiec sztuk jedna !
gazeta codzienna wydanie wigilijne ,,, i co? o czym pisza w parnej, spoconej stolicy peru w swieta?!?!
tak! o polskich pierogach! to była dla mnie niespodzinka! mila bałdzo!
wiec bon provecho! ! !

comida-polonia

..QOSQO..

luty 10, 2009

ciagle w cusco !

tyle tylko, ze tym razem z KATARZYNKA moja !!! i mam wrazenie ze po raz kolejny plan- lub brak planu ulegnie zmianie,

czyli zostane w cusco dluzej niz myslalam.

jak powiedzial doktor powinnam w rybie natychmiastowym opuscic to miasto poniewaz wysokosc ,suchosc powietrza lekka astma nie pozwola mi na kompletne ,calkowite wyleczenie,,,tak wiec cheram dnie cale i udaje ze jestem twarda,,, popalanie fajeczek ,popijanie oraz lekkie ale imprezowanie nie sprzyja rekonwalescencji….a zapowiada sie ciezki czas z Katarzyna ;-)    no i Mapi czeka za miedza…

ale coby nie zaniedbywac drogich ogladajacych zrobijam se krotka wycieczke do puno, z kompletnie rabnietymi laskami z danii oraz holandii i z ktorej to wyprawy pokaze dwa zestawy zdiec-jakowoz w terminie pozniejszym gdyz musze je jakos posortowac a komputadore chodzi jak leniwa… zdzira!!!

no i beda spodnie w paski! ! !

pozdrawiam wszystkich staropolskim  OJ!!

CHAN CHAN

luty 4, 2009

chan chan

jestem w cusco- dla odmiany!

w pracy spokoj i cisza. benjamin- chico od serwowania sniadania- niemiłosiernie katuje nas piosenka – …w wysokich andach kondor jajo zniósł,,,,- w wersji bardzo lokalnej i w quechua-jezyku jeszcze bardziej lokalnym,,,  zaczynam fisiowac …

kozystajac z chwilki wolnego czasu pisze i wsadzam zdiecia! moze kiedys dojde do perfekcji i moja galeria bedzie ladna ;-) ) poki co troche balagan

Chan Chan -polozone na pustyni zlewajace sie z piaskiem,,,,największe Pre-Columbijskie  miasto w Ameryce Południowej, Chan Chan jest archeologiczne położone w Peru – La Libertad  Trujillo- obejmuje obszar około 20 km ²!!!   został zbudowany przez Chimu około 850  i trwał aż do jego podboju  przez Inków w  1470.    około 30.000 osób mieszkalo w mieście Chan Chan.

ostatnie miejsce gdzie z jazylem mielismy spokoj i cisze ,,,potem tyko jazgot limy,

PS.

Kostek! uuuaa! dzieki za komentarz!!!!