HUACACHINA
czerwiec 2, 2009
uaaau!
to bylo cos! buggi rajd czyli wariacka przejazdzka samochodem po wydmach polaczona sand bordingiem! zrobilam to dwa razy raz z KATARZYNKA i ra z Aleem! wszystkim nam sie zajebiscie podobalo!

to huacachina! malenka oaza wybudowana wokolo malenkiego jeziorka , ktore jest raczej cepla ,lepka,breja,,,,

w huacachinie jest super goraco pada tam podobno tylko raz w roku!
hostele maja baseny -inaczej nie da sie przetrwac dnia niz moczac dupsko w basenie,,,

taki backpakerski hostel….

ja

ALFEDO! mistrz kierownicy!

mistrzyni sandbordingu!!!

taaaka duza diuna!

buggi car, metalowa klatkai z napedem na cztery kola!

diuny sa duuuze! w kololicy dochodza chyba ,okolo ponad 2000m,,,,,(nie moglam znalezc nigdzie dokladnej informacji niestety)

z tej wydemki zjechalam na sledzia! (z tejw tle!)
pozegnanie
maj 31, 2009
kilka fotek z dwoch wieczorow pozegnalnych: pierwszy z laskami z hostelu ,druga impreza generalne pozegnanie na miescie,

dziewyny z hostelu z ktorymi pracowalam.

nieostre ale lubie te fotke-inka team klub

…..

uwielbiam to zdiecie! mieniamy lokal!

ulubiony barman z mitoogy. no lo recuerdo nombre,, Katarzynka mowi ze to fajne zdiecie

no i moj Juzek! tym razem nie dal ciala i dostarczyl rozrywki!!!

taaa,,,sklep nocny, w ktorym prawie kazdej noy kupowalysmy ukochany rumik! pan jest przygotowany na takich klientow jak my- mianowicie lubiacych spoyzywac na stricie!
tak wiec mozna bylo zakupic gotowa mieszanke psiarskiego rumu z kola w butele np, po wiski za 6 soli plus kubeczi gratis , lub tak jak widac na fotce pan na miejscu mieszal zakupiony rum z kola w … tym czyms plastykowym i rozlewal spowrotem do butelek! to sie nazywa wyjsc na przeciw potrzebom klienta!
po jakims czasie mialysmy u pana znizke na rum,,,,

tu wlasnie uskutecniam zaliczanie bomby,,,

ta,,,, Koko i ja

Katarzynka , Amilcar i ja

Katarzynka, Romel i ja,,,

TAAAAAAK,,, to ostatna fotka coby was niezanyudzic! nasz ukochaany bramkarz z mitology, niestety zadna z nas nie pamieeta kiedy i jak i kto! zrobil te fotke,,,,paru innych wydazen tez nie pamietamy hehehe
to sie nazywa dobra zabawa!
PIRWA HOSTEL ,CUSCO,PERU
maj 31, 2009
pomyslalam ze milo bedzie pokazac parediec z hostelu w ktorym miszkalam ponad cztery miechy,,,,,
niestety wiekszosc zdiec z pirwy utknela na twardym dysku starego laptopa .
patio nr 1 w pirwie…

urodziny Marko
bar w pirwie, sniadaniownia oraz salsa parkiet!

yeee!! trzy razy w tygodniu salsa w hostelu!

pisco sour! traycyjny drink peruwianski- pisco czyi woda , lemonki i bialko z jajka! una delicioza!

balkony drugiego tarasu ,,,

urodzinowy tort szefa- seniora Fernando

iii senior we wlasnej osobie!

no i KATARZYNKA i ja w pracy!
mapa
maj 30, 2009
hola!
mam laptoka!!!!! jest malutki jak zeszyt ,posiada niewielka pamniec ale jest!!!
udalo mi sie uaktuanic mape -ale niestety nie moge textu tam zamiescic. mapa teraz wyglada jakby ktos niekoniecznie trzezwy bawil sie olowkiem,,,
CUSCO-zrobilam stamtad wypad do puno, machupicchu oraz do dzungli -manu (nie bedzie niestetyy zdiec z manu…)
nastepnie z wielkim smutkiem opuscilysmy z Katarzynka cusco udasjac sie na krejzi buggy rajd po wydmach w huakachina potem lima (zatrzymalysmy sie w blue house-znowu ) nastepnie spedzilysmy kilka dni smarzc cielska w mankorze (to tam gdzie bylam na pocztku mojego pobytu w peru – listopad??-i gdzie mialam przesladowce zwyrola)
znudzone okrutnie sloncem pojechalysmy do huaraz gdzie zrobilysy treking i powrot do limy -blue house. odprowadzilam tam katarzynke a lotnisko i ze lami w oczach wracalam colectivo do hostelu,
tam kolejnych pare dni spezilam sama czekajac na alexa,
dalej- znowu huakachina i szalencze boogi rajd! potem szybko udalismy sie do nasca – zobaczys nacsa ines z lotu ptaka i tego samego dnia zaladowalismy sie do autobusu do,,,, CUSCO ! gdzie spedzilismy 4 dni i samolotem wrocilismy do limy !
ufff….tyle coby wyjasnic zawilosc mapy ! tak wiec jestem po raz czwaty w limie w blue house of korz !czekam na pranie , relksuje sie na zimnej plazy fotografujac surferow i zastanawiam sie czy w drodze do bolivii powinnam zatrymac sie w Cusco,,,, nie wiem,,,
mam troszka czasu wiec jutro wsadze jakies foty!
MAPI
maj 16, 2009
na machupicchu mozna dostac sie na wiele sposobow,, trekujac , pociagiem co jest bardzo drogie, autobusami taniej i mozna kombinowac! sam wjazd na mappi kosztuje 40 dolkow wiec impreza nie jest tania !
w zwiazku z tym postanowilam ,,wlamac ,, sie na mapiego z dwojka brazylejro! Wago- z ktorym pracowalyi traktowalysmy jak syna
oraz z Rodrigo kolesiem ktory sprzedal sklepik oferujacy fajeczki, bibulki ,lufki i reszte osprzetu do jarania i wyruszyl samochodem w trase po ameryce poludniowej!

…..
pociag w hidroelektrica- tylko do tego miejsca mozna dojechac samochodem.
potem mozna przesiasc sie w pociag ale to droga impreza jak wspomnialam-

my jak i spora ilosc izraeli poszlismy torami….jakies 3 godzinki w deszczu…
do aquas calientes dotarlismy poznym wieczooren mocno przemoknieci!
pobudka o 2 wnocy ! szybka kawka i przygotowanie san pedro do termosu. rozkosz zalozenia mokrych butow i skarpet -ruszylismy! wspinalismy sie po schodach jakies 2godziny do bram machuipcchu. inkowie mieli cos chmmm…. ze schodami – wszedzie schody! i wcale nie latwo po nich wspinac sie bylo!
jakies 15 min przed dotarciem do bram trzeba bylo zasic latarki coby straznicy nas nie przyuwazyli potem najbardziej dramatyczna czesc przygody;
przelazenie-obchodzenie bokiem glownego wejscia czyli przedzieranie sie w kompletnych ciemnosciach przez super gesty las ,zarosla -dzungle ! myslalam ze nie dam rady…po tym jak wago sie poslizgna i zjechal po bardzo stromym zboczu mialam juz niezlego cykora…. zrobilam to tylko dlatego ze bylo ciemno i nic nie widzialam!!!
potem dalsza wspinaczka do pierwszego punktu widokowego coby zakotwiczyc i doczekac do wschodu slonca….

stalismy tam mokrzy w deszczu ze 3 godziny….ale wschod slonca byl magiczny…


jesli chodzi o samo zwiedzanie to ludzie laza na ta gorke w tle,wayna picchu (2690)-tlok straszny ,wpuszczaja tam tylko 400 osob dziennie a w zwiazku z tym ze my TLOKU nie lubimy wspielismy sie na machupicchu (3048) gore ,ktora jest raczej wyzsza! droga znowu straszna -kolejne 3godziny wspinaczki po kureskich schodach…..

schody na machupicchu w chmurach…
miasto w chmurach…
widok na doline rzeki urubanba -tez w chmurach
……..wiecej schodeczkow….

no i macie mapiego w calej krasie i okazalosci!

ja w stroju hipisa…. jak zauwazyla KATARZYNKA przez ostatnie tygodnie pobytu w kusko zaniedbalam sie troszke…powiedziala ze wygladam jak kloszard…. i cos w tym jest jak patrze na foty…

gora machupicchu w tle
po zejsciu w dol bylismy wykonczeni !!! jako ze chlopcy byli tam wczesniej – dla wago byl to trzeci raz na machupicchu- byli wielce zdziwieni ze che isc w ruiny i zrobic pare fotek…

generalnie mapi to kupa kamieni…. tyle tylko ze polozona w przepieknym , nagicznym miejscu!!! gory ,widok dookola zapiera dech w piersiach! natomiast szwedanie sie po ruinach to katastrofa! wiecej ludzi niz na monciaku w sezonie… ledwo aparat moglam wyjac bo taki scisk a wyobrazcie sobie jak w takich warunkach zrobic fajna fotke….
widoki piekne z kazdego miejsca !






ollayttantttambo
powycieczjacej wedrowce w dol dotarlismy do ollatantambo i utknelsmy na 36 godzin… strajk una, tym zdieciu tankujemy!
lima otra vez
maj 12, 2009
,,,,,pozegnalam Katarzyke na lotnisku i zniknela…..
teraz siedze przy kompie i prubuje sciagnac program do zdiec a internet wolniuski tu oj wolniuski..
tak wiec zeby po kolei wszystko bylo,
(niestety uzywamlaptopa z hinska !!!! klawiatura i nie moge ustalic gdzie jest wiekszosc znakow min, myslnik lub dwukropek )
tak wiec bedac w cusci zrobilam wypad z dziewczynkami do puno i titikaka, zdiecia zamieszczone!
potem manu,dzungla zdiec na razie nie mam,
no i przed wyjazdem machupicchu, zdiecia beda w tym tygodniu! obiecuje! jakowoz czekam w limie na alexa to mam 5 dni aby wywalczyc program z sieci i zaladowac foty!
opuscilysmy cusco ze zlamanym sercem 19 kwietnia udalysmy sie do yuakachiny, zdiecia beda! potem lima , mancora, huaraz i znowu lima.
zdiecia beda!
mam nadzieje ze rowniwz uda mi sie uaktualnic mape.
tymczasem wszystkich pozdrawiam!
…..
kwiecień 26, 2009
bylysmy 3 dni w Limie i nuda panie,,,,
jestesmy niecale dziesiec godzin w Mankorze i …nuda panie…. ciezko nam bedzie! niby plaza, slonce ,serferzy i party plejs ale caly czas mysle o cusco i o tym ze tam bylysmy pod kazdym wzgledem rozpieszczane! caly czas cos sie dzialo , caly czas bylysmy zajete zycie tetnilo!
teraz wszystko zwolnilo i niestety caly czas wracamy myslami do Cusco a to zle! bo cusco juz sie nie powtorzy! niestety,,,,,
i dodatkowo zdechl mi na amen komputadore i obrazilam sie na caly cybernetyczny swiat!!! nie mam jak i gdzie zdiec wsadzc,,, kurwa! rozgladalam sie za mackiem w limie, a dodam ze w stolicy peru mieszka prawie 8 milionow ludzi wiec duze miasto nie? no i maja tylko 6 modeli laptopa i zaden z dwoch panow sprzedaecow nie byl w stanie mi podac parametrow owych maszyn a jeden to nawet utrzymywal ze ekran najmniejszego laptopa ma przekatna 13 CENTYMETROW !!!!! no i nawet w akcie desperacji ciezko cos tu kupic !
nawet mapy uaktualnic nie moge bo nikt niema programu graficznego,,, nawet pierdulastego coby kreski porobic,,,
oj ciezkie jest zycie bakpakera…
mam nadzieje ze niedlugo uda mi sie rozwiazac powyzsze problemy i zaczne wstawiac foty! niechcialabym aby blog umarl smiercia przez niedbalstwo,,,,
pozdrawiam wszystkich !
kupa
kwiecień 21, 2009
nie mam fotek….
natomiast dla zainteresowanych podam info ze juz NIE JESTEM W CUSCO!!!
TAK TAK… udalo nam sie z Katarzynka wyjechac choc ciezko bylo… nie znosimy pozegnan,,,
co do zdiec…hmmmm…
laptop mi padl, zupelnie , twardziel uszkodzony i tylko mam nadzieje ze znajde kogos w lime co mi odzyska zdiecia….. specjalista w kusko powiedzial ze tydzien jest potrzebny na odzyskanie czegokolwiek… porque¿?¿?¿?
a mialo byc tak pieknie! MIELI PANSTWO zobaczyc zdiecia z dzungli…. zdiecia z mapi czekaja ale musze miec pozadnego neta coby je zaladowac,,, a w zwiazku z tym ze jetesmy w jakims szitholu to net jest do d…
w limie cos wsadze !!! obiecuje!
pozdro dla wszystkich!!!
kusko
kwiecień 10, 2009
bardzo bardzo bardzo przepraszam za zastoj ale moj laptok padl jak chora krowa i nawet juz go nie moge wlaczyc….azdiec nowych mam conajmiej na 3 wejscia … mam tylko nadzieje ze jak0s dam rade je odzyskac z twardziela .-(
eny wej jestem w kusko ale tylko jeszcze tyudzien!!! nie wiem czy sie cieszyc czy plakac… juz dzisiaj zaczelam tesknic za tym miastem,ale z drugiej strony po trzech miesiacach spedzonych tutaj mam juz chodzone i chcewyruszyc w trase!!!!!
ruszamu z Katarzynka z krejzi brazylejros do boliwiiiii!!!
duzo sie wydazylo PRZEZ OSTATNIE DWA TYGODNIE I AZ PLAKAC MI SIE CHCE jak pomysle ze wszystkie zdiecia chuj strzelil….
tak wiec 20go w chostelu pojawili sie blizniacy z kumplami – razem czworo kompletnie jebnietych kolesi z kanady. to byl najlepszy czas dla mie spedzony tu w kusko . razem pojechalismy na 8 dni do dzungli ( mam nadzieje ze dam rade odzyskac zdiecia i wstawic je na bloga…) a jest co ogladac i o czym pisac- jak na przyklad magiczna noc w srodku dzungli gdzie z szamanem wszyscy spozylismy ayahuaske (silny halucynogen otrzymwany droga smyrlenia z dwoch rodzjow rslin dzungli amazonskiej) nocne wyprawy do dzungli , rozmowy do rana i kolektywne zyganie po wypiciu peyotla….
eny wej wysmaze notke na ten temat.
natomiast jutro jade zobaczyc maczupiczu – w koncu- hehehehe
ale w raczej niekonwencionalny sposob. jedziemy tam samochodem- Wagner brazylejro z ktorym pracujemy i ktorego z Katarzynka nazywamy synem z racji na wiek mlody oraz z jego kumplem Rodrigo jakowoz brazylejro tez. poniewaz wjazd na mapi kosztuje fortune postanowilismy zakrasc sie tam noca i wkrasc niepostrzezenie bez uiszczania owej oplaty…dam znac jak nam poszlo! tzymajcie kciuki!!!
ponizej pare fotek z kusko

miesny na targu

kwiaciareczka

miod

boskie uliczki kusko

kosciol next door

boskie uliczki…

u tej pani jemy prawie codziennie

glowna ulica kusko

kusko by night- widok z mitology….

back street boys!

zielarka?¿?¿

random

photo shop- b&w

el ninio

targ
1
pani
JÓZEK … NIE DARUJE CI TEJ NOCY…..
marzec 15, 2009
CZYLI MITOLOGIA W MITOLOGY ! ! !
A miało byc tak pieknie……
SAŁATA już mię nie kocha! ! ! !
no i chyba nie mam juz chlopaka? albo mam tylko czegos nie rozumiem…
Józek zachowuje sie dziwnie- pierw nie zwraca na mnie uwagi i ostentacyjnie obsciskuje sie z nie pierwszej świeżości i urody niemra- fuuuu….- miedzyczasie obtancowuje wszystkie laski tylko nie mnie… szpieguje co robie i stosuje taktyke zaczepna do wszystkich kobiet na parkiecie … a do tego molestuje Katarzynke glupimi pytaniami o mnie. nie mamy pojecia z Katarzynka o co chodzi? Peruano sa dziwni…
niestety Jozka widuje codziennie w salsa klubie i musze utrzymywac z nim poprawne stosunki jakowoz chce tanczyc no i po prostu dobrze sie bawic!
generalnie krecimy z Katarzyna okrutne beczki z mojej Salaty…
ponizej kilka fotek Jozka prowadzacego ..lekcje.. salsy w naszym ukochanym klubie MYTOLOGY wraz z Charliem i Cindy. ( cindy to ksywka- cin dientes czyli bez zebow…. o nim tez mozna by bylo duuuzo napisac zreszta o Charlim tez hehehe )

JOZEF SALATA , CHARLI A CINDY BAILAR
(Jozek to ten czerwony)

salsa lekcje w mitology polegaja na tym ze dwoch , trzech lub wiecej nauczycieli salsy tanczy podstawowe kroki a za nimi dziki tlum panienek tanczy co oni kaza ! (wlaczajac mnie of korz bo uwielbiam te ”lekcje”

BASICO NUMERO QUATRO - CZYLI KROK PODSTAWOWY NR. 4

PO PROSTU MÓJ BYŁY….

BASICO NUMERO DOS. . .
no czyz jozek nie jest fantastyczny??- wszystkie oczy skierowane na niego…..

CINDY I NETO : tym razem to jej prawdziwe imie- nasza kumpelka do tanca i do rozanca heheheh….